Mam jeszcze jedno jest mniejsze, wykonane na 7 cm jajeczku i jest w ślimaczki. To robiło się jeszcze szybciej, ale złamałam aż cztery igły. że robię to wieczorem na spokojnie by żadne małe rączki mi nie pomagały to brakuje mi fotografa by zrobić kursik. Może jak spróbuję z bombkami to wstawię mały kursik w grudniu. Pozdrawiam czytających i proszę o zostawienie jakiegoś śladu po sobie.
niedziela, 29 marca 2015
Tak mnie wciągnęło filcowanie na sucho, że jak przyjechały kupione materiały to powstały nowe pisanki. Nawet nie odbiegają tak bardzo od tych, które robiła pani na warsztatach. Ona jedno jajeczko robi w 3 godziny a moje powstało w około 2. Ma takie same kwiatki tylko, że wzór jest rozciągnięty na całe jajeczko. Zostaje tylko taki przesmyk jak na zdjęciu dolnym.
środa, 25 marca 2015
Dzisiaj pochwalę się moim kurczakiem. Jest on oklejony kuleczkami z żółtej bibuły a piórka z ogonka są zrobione z krepiny. Niestety nie przyszło mi do głowy utrwalenie poszczególnych etapów tworzenia. Pomysł na skorupkę został podpatrzony na blogu Ani Krućko (spójrz tutaj). Tylko że ja użyłam do tego nie kleju a mąki i wody. Żeby skorupka się nie przewróciła stoi na wianuszku z papierowej wikliny. Skorupka jest pomalowana na czarno i poprzecierana złotą farbą.
poniedziałek, 23 marca 2015
niedziela, 22 marca 2015
Muszę się pochwalić moją pierwszą pisanką wykonaną metodą filcowania na sucho. Dzięki działaniu w stowarzyszeniu BABINIANKI miałam możliwość wzięcia udziału w warsztatach wielkanocnych.
A oto efekt-godzinnego dziubania igłą...
A oto efekt-godzinnego dziubania igłą...
Technika mi się spodobała teraz tylko trzeba czekać na materiały i można dziubać dalej...
wtorek, 10 marca 2015
poniedziałek, 9 marca 2015
czwartek, 5 marca 2015
wtorek, 3 marca 2015
Ostatnio zrobiłam Torty z piwa na "18". Pierwszy jest jako tako, drugi już trochę lepszy a jak będę miała zamówienie na trzeci to już wyjdzie idealny.
Widziałam wiele tortów, ale sama zrobiłam do niech podstawy żeby puszki nie latały. Uprzedzam, że sama piwa nie piję i było kupione tylko na chybił trafił a nie przez preferencje smakowe.
Jeszcze wiele muszę się może nie tyle nauczyć co spraktykować i wypróbować wiele wariantów, żeby dojść do perfekcji jaka jest zauważalna u innych blogowiczów.
Swoją przygodę z krepiną zawdzięczam szwagierce Monice, która przyniosła pracę domową z plastyk do domu. Przez to, że jej pomagałam kupiłam dwie książki i przekopałam internet w poszukiwaniu kursów na wykonanie różnych gatunków kwiatów. W ten właśnie sposób poznałam blogowiczów i ich cuda. Zazdrość i ambicja sprawiły że powstało w moich rękach kilka różnych propozycji.
Na obu zdjęciach jest moja mała modelka. Niestety nie mam innych zdjęć, ponieważ zaginęły w czasie.
poniedziałek, 2 marca 2015
Witam na moim blogu. Długo się zbierałam aby go zacząć. Mam nadzieję, że moje prace choć w połowie są takie ładne jak te które można oglądać i podziwiać na różnych blogach. W tym miejscu chcę również podziękować blogowiczom za wstawianie zdjęć, kursów i porad dotyczących ręcznie wykonanych przedmiotów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























