wtorek, 3 marca 2015

Swoją przygodę z krepiną zawdzięczam szwagierce Monice, która przyniosła pracę domową z plastyk do domu. Przez to, że jej pomagałam kupiłam dwie książki i przekopałam internet w poszukiwaniu kursów na wykonanie różnych gatunków kwiatów. W ten właśnie sposób poznałam blogowiczów i ich cuda. Zazdrość i ambicja sprawiły że powstało w moich rękach kilka różnych propozycji.


Na obu zdjęciach jest moja mała modelka. Niestety nie mam innych zdjęć, ponieważ zaginęły w czasie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz